czwartek, 20 czerwca 2013

Alullaby (SasuNaru fanfiction)

Sasuke powoli, aczkolwiek skutecznie, trafiał slag.
Był na misji, wędrowali do małej osady w Kraju Ognia, a że była to wielodniowa wędrówka, na nocowanko zatrzymali się w pobliskim lesie. Teraz przypadała jego kolej warty, trochę dalej od obozowiska, jednak było coś, co nie dawało mu spokoju.
- Naruto - mruknął, nie doczekując się reakcji.
- Naruto - powtórzył.
- Zamknij się, idioto, i nie śpij na misji! - ryknął w końcu, brutalnie budząc blondyna ciosem w głowę.
- Sasuke, twoja mać, nie musisz krzyczeć, kurna... nie moja wina, że chrapie mi się, no... - odpowiedział zaspany i wyrwany ze snu Naruto.
Prychnięcie.
- Dlaczego, powiedz mi, dlaczego, zawsze gdy mamy wartę ja jestem skupiony a ty nawet dupy nie ruszysz?
- Debilu... Czarny... Nie moja wina, że spać mi się chce...
"Nawet teraz się nie rozbudził" pomyślał z irytacją Sasuke.
Zapadło milczenie - ani wkurzony Sasuke, ani obrażony Naruto, nic nie mówili.
Po dłuższej chwili rozległo się chrapanie, a Sasek, na skraju wytrzymałości, westchnął, po czym wstał i podszedł do blondyna, podnosząc go za bluzę do góry i przykleszczając do drzewa. Ten od razu otworzył oczy i z niemałym zdziwieniem popatrzył na Sasuke. Żaden z nich nie spuszczał z drugiego wzroku. W końcu Naruto spuścił wzrok i powiedział:
- Przepraszam, no, nie musisz mnie bić, postaram się już nie spać...
Czarnowłosy ujął go za podbródek, doprowadzając do rumieńca. Chwilę później Naruto zaczął się wyrywać i szarpać. Sytuacja, w której się znajdywał, była co najmniej dziwna i wprawiała go w zakłopotanie.
- Idioto, nie pajacuj, mówię że już nie będę spał...!
- Bo ci nie pozwolę spać - rzekł ze spokojem Sasuke, ujmując blondyna za policzki i składając na jego ustach długi pocałunek.
Przez chwilę słyszeli wzajemnie swoje oddechy, zaskoczony Naruto nie potrafił wydobyć z siebie żadnego odgłosu, patrzył jedynie w czarne oczy, które były tuż przed jego oczami.
Nagle się ocknął. Popchnął Sasuke, odsunął się najdalej jak mógł i wydyszał:
- Ogłupiałeś?! Co ty sobie myślisz?! Ja nie...
- Co ty nie? - przerwał mu - podobało ci się, przecież widzę.
- Nie pieprz głupot! - krzyknął blondyn zakrywając rumieniec oblewający jego twarz.
- Ciszej, Naruto, wcale nie jesteśmy tak daleko od obozowiska, każdy może cię usłyszeć - podszedł do niego i złapał go za rękę - jeśli chcesz krzyczeć, chodźmy.
Nie czekając na reakcję złotowłosego, porwał go wgłąb lasu, a kiedy byli dość daleko od Sakury i Kakashiego, zatrzymał się, nie wypuszczając ręki Naruto.
- W co ty grasz, Sasuke? - zapytał spokojnie Naruto, opuszczając głowę tak, aby nie patrzeć w oczy koledze z drużyny.
- Popatrz na mnie. Popatrz mi w oczy - bez reakcji - Popatrz mi w oczy, Naruto! - ponownie ujął jego twarzy i podniósł jego głowę, zmuszając spojrzenia do zetknięcia. W niebieskich oczach blondyna zobaczył łzy - Dlaczego uważasz, że gram?
- Bo ty zawsze grasz, Sasuke - odrzekł, a łzy popłynęły po jego policzkach.
- Nie. To nie tak, Naruto - delikatnie otarł łzy chłopaka - Zaufaj mi chociaż raz. To nie tak.
- Sasuke ja...
- Shhh... Już dobrze.
Ich usta ponownie się zetknęły przyprawiając ich serca do szybszego bicia. Z czasem pocałunki robiły się coraz śmielsze i bardziej namiętne.
- Sasuke... - szepnął Naruto, gdy czarnowłosy zdejmował z niego bluzę i włożył rękę pod koszulkę. Blondyn pomógł mu, zrywając z siebie czarny podkoszulek. Czarnooki na chwilę odsunął się od chłopaka, rozpinając koszulę.
Ich serca wybijały jeden rytm, ciała stykały się ze sobą, słyszeli równe oddechy.Nie widzieli nic, poza sobą nawzajem, świat dla nich nie istniał.

- Już nie będziesz spał? - zapytał Sasuke i z lekkim uśmiechem delikatnie połaskotał Naruto w rękę.
- Kto wie... - zamruczał blondyn.
Najszczęśliwszy na całym świecie blondyn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz