piątek, 21 czerwca 2013

Music Laws ep.6

Znajomy głos dźwięczy mi w głowie. Stoję, oszołomiony. Po krótkiej chwili odpowiadam.
- Johan...?
Serdeczny śmiech.
- Pewnie, że ja! Dawno rozmawialiśmy i pomyślałem, że zrobię ci małą niespodziankę.
- Masz dziwnie dobry humor, Johan. To podejrzane.
Rozmawiamy z dziwną lekkością, jakbyśmy się znali o wiele dłużej. To... Fascynujące.
- Mam dobry humor zawsze, kiedy Cię widzę, Nobu.
Nie wiem, czemu się zawstydziłem. To głupie, ale on też kurna, wali takimi tekstami...
- Nie pij tyle.
- Gadanie...
Uśmiecham się, wchodząc po schodach.
- Gdzie jesteś? - pyta.
- Wracam do domu.
- Świetnie - wyobraziłem sobie jego uśmiech - Popatrz przed siebie, a nie idziesz z opuszczoną głową.
- O czym ty... - podrywam głowę.
Przede mną, oparty o drzwi od mojego mieszkania, stoi Johan, uśmiechnięty od ucha do ucha.
- Zdziwiony?
Rzeczywiście, zaniemówiłem, z telefonem w ręku. Mrugam oczami, nie bardzo rozumiejąc co się dzieje dookoła mnie.
- Johan.
- Ja - uśmiecha się jeszcze szerzej.
To chyba odruch, impuls, nie wiem, w każdym razie mocno go do siebie przytulam. Zdziwiony własną reakcją czuję, jak szybko bije mi serce.
- Co tu robisz? - pytam go, gdy wypuszcza mnie z objęć.
- Cóż - przeczesuje ręką włosy - mamy trochę wolnego ostatnio, więc pomyślałem że wpadnę do ciebie na dwa dni. Rozumiesz - figlarnie się uśmiecha - taki rewanżyk. Chyba nie masz nic tu do gadania.
Wzdycham, kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Absolutnie.
W środku czuję dziwne ciepło, którego nie umiem opisać. Dlaczego tak bardzo się cieszę?
Jakby czytając w moich myślach, Johan pogładzi mnie po włosach i mówi:
- Fajnie cię znowu widzieć, wiesz? A tak na poważnie, mam nadzieję że nie robię ci problemu?
- Głupi - fukam - możesz zostać u mnie nawet tydzień - otwieram drzwi, wchodzimy do środka.
- To dobrze, bo... - staje bardzo blisko mnie, zbliżając swoje czoło do mojego - łatwo się mnie nie pozbędziesz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz