czwartek, 30 maja 2013

Music Laws ep.4

A nie jest? Po koncercie zupełnie nieznanego mi zespołu zupełnie nieznani ludzie z niego łapią mnie i moją dziewczynę na ulicy i serdecznie zapraszają na nocowanie. Jeszcze ten cały Johan... Podejrzany jest. Zresztą jak wszyscy. Zachowują się jak... hm... Dzieci?!
Wzdycham, zrezygnowany rozglądam się po niewielkim pokoju. Jednoosobowe łóżko, małe okno wychodzące na ulicę, stara, zielona tapeta na ścianie. Nieźle. Jak na dość znanego muzyka taka skromność zrobiła na mnie niemałe wrażenie.
Drzwi otwierają się. Do pokoju wchodzi świeżo po prysznicu Johan, jeszcze z ręcznikiem na ramionach.
- Ubierz się - rzucam na widok jego obnażonego torsu - jeszcze się przeziębisz.
Śmieje się.
- Nie jestem takim zmarzluchem. - kładzie się na łóżku obok mnie i wzdycha.
Odwracam się do niego.
- Przepraszam.
- Za co niby? - podnosi się na łokciach i spogląda na mnie ze zdziwieniem.
- Za wszystko... Przyjechaliście do Tokio dać koncert, pewnie jesteście zmęczeni na masę... i jeszcze zwaliłem się wam na gło...
Nie dokańczam, Johan zamyka mi usta dłonią.
- Głupi jesteś. Gdybyś nam się zwalał, wygoniłbym cię. Zresztą sam tego chciałem. Bardzo chciałem się poznać... - puszcza mnie i wraca do dawnej pozycji - Nie mów tak, jakby to była twoja wina, Nobu.
Wzdycham. Wstaję i kładę się obok Johana. Było już naprawdę późno, grubo po północy, na pewno był zmęczony. Dziwi mnie to, czemu nalegał, żebym z nim spał. Powinien sam w spokoju się wyspać... Ale w sumie dzisiaj nic nie było do końca normalne.
Leżymy tak razem w ciszy, gdy nagle Johan się odezwał:
- Dlaczego milczysz?
Choć wiem, że tego nie widzi w ciemności, spoglądam na niego zszokowanym spojrzeniem.
- Chcę, żebyś spał.
- To nienormalne.
- Nienormalne? - Czy on jest głupi? - Jesteś wykończony koncertem i jest 1 w nocy. Masz też nieznajomego gościa w łóżku. Mam do ciebie mówić?
- Tak - odpiera po prostu.
- Śpij już - kręcę głową.
Znowu cisza.
- Czemu twierdzisz że to nienormalne? - nie wytrzymałem.
- Bo ja wiem... Tyle przygód dzisiaj, spotykasz kolesia którego muzyki słuchasz i nic?
- Gdyby nie Misaki, nie byłoby mnie tu - muszę mu wyjaśnić całą sytuację. - Najprawdopodobniej nawet nigdy bym o was nie usłyszał. No dobra, może nie nigdy, ale przez najbliższy okres...
Opowiadam mu całą historię.
- Rozumiem... - mruczy w zadumie - Czyli zrobiłeś jej niespodziankę z okazji rocznicy.
- Niezupełnie. Misa bardzo chciała pójść więc namówiła mnie na ten koncert.
- Żałujesz? - pyta z rozbawieniem w głosie.
- Sam nie wiem... - odrzekam - Zobaczymy, co z tego wyniknie. Czuję, że nic dobrego. Sorry, Johciu.
Parska śmiechem.
- Okej, rozumiem - chichocze - Ale nie mów do mnie Johciu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz