- Koncert?
Stoję oparty plecami o ścianę. Misaki stoi przy mnie i świdruje mnie błagalnym wzrokiem. To urocze.
- Tak. W rocznicę naszego związku.
Wzdycham. Nie mam wyboru.
- Poczekaj chwilkę na mnie. - wchodzę po schodach.
- Co?
Odwracam się.
- Idę po pieniądze na bilety.
***
Nie wierzę, że się zgodziłem. Ale tak to już ze mną jest.
Z Misaki jestem już drugi rok i chyba nam dobrze. Kłócimy się czasem, szybciej lub wolniej godzimy... Normalny związek.
No dobra, może nie do końca. Ale nie moja wina że zawsze udaje jej się mnie przebłagać do robienia dziwnych rzeczy. Na przykład teraz - koncert rockowy? Nie no, lubię to i ogólnie spoko, ale dlaczego akurat wybrała ten zespół, który jest tak mało znany?
Wysiadamy z autobusu. Śliczny wieczór. Trochę chłodno, dużo gwiazd... No ekstra. Misaki ciągnie mnie za rękę i szybko idziemy do kasy. Wchodzimy na trybuny.
Cóż, muszę przyznać że jak na dość małą popularność, niezła grupka osób tu przyszła. Cholera. Czemu większość to dziewczyny? Zerkam na Misę - gwiazdki w oczach, rumieniec na twarzy. Wyczuwam spisek.
Gasną światła, chwilę później rozbłyskują reflektory na scenę.
- WE ARE HER BRIGHT SKIES!
Na scenie pojawia się piątka muzyków. Teraz już rozumiem. Zostałem ogłuszony piskiem wszystkich dziewczyn w tej sali. Kij im z muzyką, cholera, skoro patrzą tylko na członków zespołu. No dobra, byli przystojni. Ale bez przesady! I co to w ogóle za nazwa?!
Wokalista cieszył ryja, ale teraz w końcu ma zamiar zacząć, bo macha ręką. Dziewczyny piszczały dalej, ale moje uszy bynajmniej dają teraz radę. Czarnowłosy przyczepił się do mikrofonu i bez żadnego wstępu zaczął śpiewać.
Ej no, muzyka wcale nie była taka zła. Jak na początkującą grupę...
"'CAUSE I'M TAKE TAKE TAKE WHAT I WANT WANT WANT!"
I wokalista nie jest taki zły... Czy mi się wydaje, czy on na mnie patrzy?
"I TAKE WHAT I WANT AND I WANT YOUR HEAART!"
Sparaliżowało mnie na moment.
***
- O matko, Nobu, kocham Cię!!! - wykrzyczała mi w ucho uradowana jak mysz do sera Misa.
Po koncercie wyszliśmy z sali, a mi umierały uszy, więc miałem nadzieję na nocny spacer w ciszy, jednak Misaki chyba czuje się przewspaniale, bo gada jak po trawce. No nic, posłucham aż się wygada i będzie git.
- Hej! - słyszę nagle z tyłu.
Odwracamy się. Za nami stoi smukła, wysoka postać. W ciemności nie widać twarzy, ale głos skądś znam.
- Chodźcie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz