Olśniło mnie. Ten głos słyszałem na samym początku koncertu, a wykrzyczał je chyba gitarzysta... Nie byłem pewien...
Człeczyna macha do nas ręką jeszcze przez chwilę, a że stoimy jak kołki poddaje się i już kroczy w naszą stronę. Po chwili wyłania się z ciemności i z bananem na twarzy.
- Jolly - mówi po prostu i podaje mi rękę.
Myślałem, że padnę. Tak, to był facet od gitary basowej. Tak po prostu sobie do nas podszedł i się przywitał. To już dla mnie było wielkim szokiem, a przecież obok mam Misaki...
- O matko. - słupieje i milknie, tak ją to poruszyło.
Chwytam jego dłoń.
- Nobu - mówię po prostu. Banan na jego twarzy jeszcze bardziej się powiększa, o ile to możliwe. Dalej nie wiem, co powiedzieć.
- Miło mi - odzywa się życzliwie i zwraca się do Misy - Śliczna jesteś. Jak ci na imię?
Zdawało mi się, że ona zaraz fajtnie do tyłu.
- Ja... ja... Mi...Misaki...jestem... - jąka - To znaczy... mów mi po prostu... Misa... dobrze?
- Jasne!
Chrząkam.
- O coś chodzi? Jak coś, to bilety mam w kieszeni jeszcze... - koleś co prawda nie wygląda na takiego, który przyszedł nam wygarnąć, ale zawsze lepiej się upewnic.
Śmieje się.
- Coś ty! Nie o to chodzi! Po prostu... - zastanawia się - Po prostu ktoś chce was koniecznie poznać - puszcza do nas oczko.
Chciałem jeszcze zapytać o kilka rzeczy, typu "kto i dlaczego nas", ale stwierdziłem że to bez sensu, więc odpieram tylko:
- No spoko. Mamy zaczekać?
Myśli przez chwilę.
- Nie, w sumie to lepiej jakbyście poszli za mną - macha ręką na nas dając znak, żebyśmy za nim podążyli.
W głowie mam mega zamęt, poddaję się w układaniu wszystkiego. Misa również milczy, jest za bardzo podekscytowana. Zastanawia mnie to, kto chce nas tak koniecznie poznać. Mam dziwne przeczucie, że wiem co to za osoba.
Jolly zaprowadził nas do jakiegoś pomieszczenia z tyłu budynku, w którym dawali koncert i zniknął przed chwilą za drzwiami. Czekamy. Czuję, jak Misa drży z podniecenia.
Zza drzwi wychyla się jeszcze bardziej (!) uśmiechnięta twarz Jolly'ego. Zaprasza nas do środka, otwierając szerzej drzwi.
Misaki wyrywa się krótki i głośny pisk. Zakrywa usta dłonią, jej twarz oblewa rumieniec.
W pomieszczeniu siedzi cała grupa Her Bright Skies. Jakimś cudem Jollu robi się JESZCZE BARDZIEJ radosny, co mnie całkowicie wytrąca z rytmu.
- Nobu i Misaki - oświadcza wesoło.
Z kanapy wstaje wokalista i daje znak reszcie zespołu, by uczynili podobnie. Serce zaczyna mi bić szybciej, choć tak naprawdę nie mam pojęcia dlaczego. Podaje mi rękę, podobnie jak wcześniej Jolly.
- Johan jestem - przedstawia się, lekko się uśmiechając - Niclas - brodaty gość o ciepłym wygladzie - Peter - blondyn o długich włosach - Jonas- kolejny blodasek z szerokim uśmiechem (jednak nic nie pobije Jolly'ego) - Joakima już znacie.
- Raaany, Johciu - wzdycha przed chwilą wymieniony - co tak oficjalnie, noo? - kręci głową i zwraca się do mnie - nie martw się, on tak ma. Udaje ważniaka - prycha, po chwili chichocze - Wystarczy Nikki, Pete i Jo. Naprawdę. Uwierz, nikt o imieniu Joakim nie pozostanie szczęśliwym bez przezwiska - przewraca oczami.
- Jasne. Ale nie mów do mnie Johciu! - burzy się wokalista, nadal trzymając moją dłoń. Patrzy mi w oczy, przenosi wzrok na nasze ręce i z zakłopotaniem je puszcza. Znów ten uśmieszek. Nie rozumiem tej bandy.
Podchodzi do Misaki.
- Cześć.
Chwila ciszy i tak, jak się spodziewałem...
- EJ, CHŁOPAKI, WODYY! WODYY! ZEMDŁO SIĘ DZIEWCZYNIE... NIKKI NIE STÓJ TAK NOO!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz